Czy całoroczne opony są dobre na zimę?

Czy całoroczne opony są dobre na zimę?

Bardzo wielu kierowców decyduje się na zakup opon całorocznych. Tłumaczą to względami finansowymi. Zaopatrzenie się w dwa komplety – zimowy oraz letni – to jednak niemały wydatek. W Polsce dobrej jakości gumy samochodowe z wyższej półki to dla znakomitej większości osób towar luksusowy – jeśli wziąć pod uwagę wysokie koszty utrzymania i nie najlepsze zarobki, to rzeczywiście nie ma się co temu dziwić. Jak sama nazwa wskazuje, opony całoroczne są przeznaczone do użytku bez względu na porę roku. Trzeba jednakże wiedzieć, że latem nie sprawują się one tak dobrze jak tradycyjne gumy letnie, natomiast zimą daleko im niestety do standardowych zimówek. Czy całoroczne opony są dobre na zimę? Właśnie zimą te różnice są najbardziej zauważalne – zwłaszcza w naprawdę trudnych warunkach, kiedy zaspy śniegu oraz oblodzone powierzchnie stanowią poważne przeszkody. Jeżeli ktoś sporo podróżuje bez względu na porę roku, powinien posiadać i opony zimowe, i letnie – zresztą, już niedługo stanie się to obowiązkiem, kwestia tylko tego, kiedy stosowne przepisy w tej sprawie wejdą w życie (temat wzbudza szereg kontrowersji). Jazda zimą na całorocznych oponach jest w miarę dopuszczalna tylko wtedy, kiedy ktoś porusza się w obrębie miasta, gdzie drogi są na bieżąco odśnieżane i nie trzeba się obawiać, że na przeszkodzie pojawi się jakaś nieoczekiwana zaspa. Przy dłuższych i częstszych eskapadach takie rozwiązanie nie zda egzaminu. Całoroczne ogumienie ma znacznie gorsze osiągi aniżeli zimówki, stąd mogą pojawić się kłopoty z przyczepnością, hamowaniem czy wchodzeniem w zakręt. W mocno niesprzyjających okolicznościach można mieć nawet trudności z ruszeniem z miejsca. Oczywiście, producenci opon całorocznych dokładają wszelakich starań, aby zdawały one egzamin w różnych warunkach, ale należy mieć na uwadze rozbieżności pomiędzy typowymi oponami zimowymi i letnimi (inny rodzaj mieszanki gumowej, inna rzeźba bieżnika etc.).

Koś z Was używał lub używa całorocznych opon?

Czy całoroczne opony są dobre na zimę?

Czekamy na Wasze opinie.

Zespół tech.auto.pl

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Czym odznaczają się opony z kevlaru?

Czym odznaczają się opony z kevlaru?

Kevlar jest jednym z wielu włókien sztucznych. Nazwa ta w kontekście opon samochodowych pojawia się nieprzypadkowo – materiał ten jest bowiem wykorzystywany do produkcji niektórych modeli opon. Oprócz branży motoryzacyjnej znajduje on również zastosowanie w kajakach, kamizelkach kuloodpornych, nartach, głośnikach etc. Jest bardzo odporny na zużywanie się, a oprócz tego jest także niepalny oraz nie przewodzi prądu. Wykonane z kevlaru opony kojarzą się przede wszystkim z bardzo szybką jazdą – dla przykładu są w nie wyposażane bolidy w Formule 1.

Czym odznaczają się opony z kevlaru?

Czym odznaczają się opony z kevlaru?

Takie ogumienie dostępne jest także i w regularnej sprzedaży. Jeżeli ktoś chciałaby się w nie zaopatrzyć, musi się liczyć ze sporym wydatkiem – nie są to bowiem tanie opony. Ich cena potrafi niestety dosyć skutecznie zniechęcać, nie jest to produkt dla każdego. Zdecydowanie najwięcej atutów ma sportowa jazda na opisywanych tu gumach. Posiadają one bardzo wiele zalet, żeby wspomnieć między innymi o krótkiej drodze hamowania, bardzo wysokiej trwałości, dużej stabilności podczas manewru skręcania oraz o znacznie lepszym – w porównaniu ze standardowymi oponami – odprowadzaniu wody spod kół. Samochód prowadzi się bardzo wygodnie i precyzyjnie. Warto zwrócić w tym momencie uwagę na to jak zbudowany jest bieżnik w takich oponach. W przeważającej ilości przypadków jest on asymetryczny. Jego profil jest stosunkowo płaski. Bark zewnętrzny odznacza się natomiast sporą masywnością. W tym przypadku powierzchnia gumy, która styka się z podłożem jest większa niż w „normalnych” oponach (przeciętnie taka powierzchnia jest niewielka – można ją porównać, jeśli chodzi o rozmiary, do zwykłej pocztówki). Jak więc zatem widać, stosowanie opon z kevlaru przekłada się na jakość jazdy oraz na jej bezpieczeństwo. Rzecz jasna nie trzeba mieć wcale gum z tego właśnie tworzywa sztucznego, by mówić o wysokim komforcie jazdy. W sprzedaży dostępne są liczne opony zimowe oraz letnie produkowane ze znakomitych pod względem jakościowo mieszkanek gumowych. Naturalnie taka jakość ma również swoją cenę, niemniej jednak w porównaniu z oponami z kevlaru jest ona znacznie niższa. W każdym bądź razie fakty są takie, że jeśli chcemy jeździć na naprawdę porządnych gumach, nie mamy co liczyć na oszczędności, gdyż czekają nas spore wydatki. Na szczęście dobry komplet jest przez nas kupowany z myślą o co najmniej paru sezonach – traktujemy to jako inwestycję długoterminową. Czy jednak na bezpieczeństwie opłaca się oszczędzać? To rzecz jasna retoryczne pytanie.

Redakcja tech.auto.pl

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Co jest tańsze – LPG czy hybryda?

Co jest tańsze – LPG czy hybryda?

Co jest tańsze – LPG czy hybryda?

Instalacje gazowe, montowane w samochodach, zrobiły prawdziwą furorę. Jest to świetny sposób na oszczędną jazdę, bowiem ceny LPG i benzyny nie dają się porównać. Współcześnie jednak, coraz częściej możemy spotkać samochody z napędem hybrydowym – łączącym w sobie silnik spalinowy i elektryczny. Powstała więc wątpliwość, co jest tańsze w utrzymaniu i użytkowaniu. Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna. W dużej mierze zależy od średniego spalania samochodu, ale też od tego, gdzie samochód jest użytkowany (autostrady, miasto) oraz ile kilometrów rocznie przejedzie. Liczne testy wykazują, że za gazem przemawia przede wszystkim niska cena za litr LPG, a także niższy koszt założenia instalacji gazowej niż koszt kupna hybrydy. Na minus przemawia duże zużywanie się podzespołów, a także wyższe z racji instalacji gazowej koszty corocznego przeglądu technicznego pojazdu. Hybryda nie posiada aż tak wiele zużywających się szybko podzespołów, przeglądy są tańsze, jednak koszt zakupu samochodu z napędem hybrydowym jest znacznie wyższy niż samochodu z instalacją gazową. Jakie z tego wnioski? To, jakie rozwiązanie opłaci nam się bardziej, zależne jest od sposobu użytkowania przez nas samochodu i ilości kilometrów, jakie codziennie będziemy nim pokonywać. I co najważniejsze – ekonomiczna jazda w każdym przypadku oszczędzi naszą kieszeń, warto zatem poświęcić jej trochę ćwiczeń i opanować ją jak najlepiej.

A jakie są Wasze doświadczenia?

Co jest tańsze – LPG czy hybryda?

Podzielcie się swoimi doświadczeniami.

Redakcja tech.auto.pl

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Samochody na F

Każdy zapewne słyszał, ze najgorsze samochody to te na F

Każdy zapewne słyszał, ze najgorsze samochody to te na F – Fiaty, Fordy i francuskie. Taka nasza miejska legenda. Ze niby takie obciachowe i awaryjne. A ile w niej prawdy? Skąd taka o nich opinia.

Do przełomowego roku 1989 najwięcej na naszych drogach jeździło Fiatów. Zarówno tych produkowanych w Polsce jak i oryginalnie włoskich sprowadzony w ramach umów międzynarodowych lub dzięki prywatnej inicjatywie. A jak czegoś jest dużo to przestaje być obiektem westchnień. Fordy kojarzyły się nam głownie z Transitami, a francuskie wiadomo – jeden bieg do przodu a reszta to biegi wsteczne. W dodatku jakością odstawały od samochodów niemieckich i japońskich. I nie były owiane legenda jak amerykańskie krążowniki szos.

Auta z zacnej grupy 3F należą do tych, które znamy najlepiej.

Duży wpływ na ten fakt ma zasobność naszych kieszeni. Są one konkurencyjne cenowo z tymi „lepszymi” markami. Statystyczni Kowalski i Nowak, mający na utrzymaniu rodzinę, wybierze auto nie drogie ale duże i praktyczne. Jeśli w dodatku będzie chciał kupić nowy egzemplarz to uda się właśnie do salonu należącego do naszej trójcy. Po to przecież, nasz rodak, ciężko pracuje by mieć coś z pierwszej ręki. W dodatku zaoszczędzi na gwarancyjnych przeglądach. Nowy silnik odwdzięczy się niższym spalaniem i podróżami przez ładnych pare lat. A i ekologicznie będzie lepszym rozwiązaniem od używanej jednostki napędowej.
A problem z obciachem? Statystyczni Kowalski i Nowak maja już rodziny i nie potrzebują wypasionej używanej bryki do podrywania dziuń pod dyskotekami. Oni potrzebują niezawodnego, pakownego środka transportu, który posłuży im dłuższy czas.
A propos niezawodności. Od czasu kiedy firmy motoryzacyjne zaczęły przekształcać się w wielkie światowe korporacje, rozpoczął się proces unifikacji. Unifikacji wszystkiego. W jednym tylko celu – ciecia kosztów. Wspólne projektowanie poszczególnych elementów. Używanie tych samych części. Montowanie kilku rożnych marek w jednej fabryce. Dodajmy do tego jeszcze podwykonawców z Chin. Stad „spłaszczenie” jakości. Te „lepsze” marki zniżyły loty, a te „gorsze” poprawiły jakość. Czyli nasze 3F już nie są takie awaryjne.
I pamiętajmy, że Ferrari to Fiat, Renault ma swoją stajnie F1, a Ford dał nam linie montażowe. A, że czasem w warsztacie usłyszymy żartobliwą sentencję o samochodach na F wypowiedzianą przez posiadacza Mercedesa, którego właśnie naprawiają obok naszego Fiata. Cóż. To tylko przez zazdrość.

Piotr

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Genesis

6 tysięcy lat

6 tysięcy lat temu zaczęła się historia motoryzacji?

Tak jak w zamierzchłych czasach mówiono o niektórych, że urodzili się w siodle, tak dzisiaj o wielu można by powiedzieć, że urodzili się na fotelu samochodu. A przynajmniej zostali na nim spłodzeni w jakaś letnią ciepłą noc. Samochody są dla nas czymś tak oczywistym, że nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Może poza legendarnymi cyklistami. Czy jednak samochody są czymś nowym i wyjątkowym? A może to tylko rozwinięcie wcześniejszych koncepcji?

Gdzie szukać początków? Przyjrzyjmy się przedmiotowi naszych rozważań. Jaki elementy kojarzą się nam najbardziej z samochodem? Koła. Bez nich nigdzie nie ruszymy. A koło to bardzo stary wynalazek z połowy IV tysiąclecia przed naszą erą. Pierwotnie miało ono formę długiej belki na której umieszczano ciężkie elementy, takie jak wielkie bloki skalne. GenesisPotem wynalazek przejęła armia i stworzyła koło szprychowe idealnie pasujące do szybkich rydwanów. To dało początek całej masy różnych pojazdów – furmanek, dorożek, karoc, karet, dyliżansów, wozów drabiniastych. Zwierzęta pociągowe natomiast pełniły formę silników. Posiadały nawet swoje stacje „benzynowo”-serwisowe.

26 lutego 1725 przyszedł na świat niejaki Nicolas-Joseph Cugnot. Osoba dla wielu Was pewnie z niczym się nie kojarzy. A jednak jest on istotnym elementem łączącym wozy pociągowe z samochodami. Cugnot, jak wielu ówcześnie inżynierów, rozwijał swoją karierę w wojsku. Nie bez powodu mawiano w tamtych czasach, że artyleria to królowa pól bitewnych.

Photo et photographisme © Roby. Grand format sur demande

Photo et photographisme © Roby. Grand format sur demande

Była więc przedmiotem szczególnej uwagi każdej armii. W 1765 roku nasz wynalazca wpadł na pomysł zastąpienia koni w transporcie artylerii. Odjął od wozu konia a w jego miejsce wkomponował silnik parowy. Pojazd był innowacyjny ale zbyt powolny – osiągnął 4 km/h. Co nie przeszkadzało przy jego użyciu spowodować pierwszy wypadek „samochodowy” w 1771 roku. Jak pewnie domyślacie się, wypadek zakończył karierę zarówno pojazdu jak i konstruktora. Przez kolejne 100 lat świat zajął się rozwojem kolei szynowej. W 1870 roku Siegfried Marcus buduje pierwszy prototyp współczesnego samochodu. Co prawda nie można było nim jeździć ale wpłynął swoją koncepcją na następnych konstruktorów. W końcu, w 1885 pojawia się znane nam wszystkim nazwisko – Benz. To w tym roku Carl Benz zbudował swój pierwszy funkcjonalny pojazd o jakże typowo finezyjnej niemieckiej nazwie Benz Patent-Motorwagen Nummer 1. Tak oto za jednym razem dostaliśmy użyteczny produkt i zalążek znanej na całym świecie marki samochodów.

pierwsze samochody

Image is from the user Chris 73 and is freely available at
//commons.wikimedia.org/wiki/File:Benz_Patent_Motorwagen_1886_(Replica).jpg under the creative commons cc-by-sa 3.0 license

Wystarczyło dodać jeszcze do tego menadżerski zmysł Henrego Forda, który uruchomił pierwszą linię montażową, i po 6 tysiącach lat każdy z nas może się cieszyć swoimi własnymi czterema kółkami. A przynajmniej każdy ma taką szansę.

Piotr Dulski

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

tech.auto.pl

Witajcie

tech.auto.pl

Tech.auto.pl – już działa. Miejsce dla wszystkich, którzy interesują się motoryzacją.

Będziemy pisać o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości techniki samochodowej. Natomiast tych którzy kochają dwuślady, mają swoje przemyślenia na ich temat lub ciekawe zdjęcia interesujących aut zapraszam do współpracy. Piszcie na biuro@tech.auto.pl

zespół tech.auto.pl

It's only fair to share...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn